Kliknij tutaj --> 🐒 ile zarabia się w banku spółdzielczym
Z kolei na podstawie 19 § 3. pr. spółdz. członkowie Banku Spółdzielczego nie odpowiadają wobec wierzycieli Banku Spółdzielczego za jego zobowiązania. Niemniej jednak środki pieniężne ulokowane przez członka Banku Spółdzielczego w udziałach w Banku Spółdzielczym nie są chronione w ramach systemu gwarantowania depozytów
Zarobki bna stanowisku Alternate Executive Director w Banku Światowym 2022 r. wynosiły 226 480 dol. W przeliczeniu na złote daje to ponad milion złotych rocznie. Dodatkowo Jacek Kurski otrzyma
Pytanie, w jakim kierunku zmierza bankowość spółdzielcza, od dłuższego czasu pozostaje aktualne. W zamieszczonym poniżej analitycznym artykule propozycje odpowiedzi daje Jacek Rapcia, doradca prezesa zarządu KZBS. Artykuł ukazał się w numerze 4/2019 "Głosu Banków Spółdzielczych". Serdecznie zapraszamy do lektury.
Warunkiem skorzystania z niego jest chęć zakupu pierwszego mieszkania lub domu. W ramach programu możesz skorzystać z Bezpiecznego kredytu 2%, czyli właściwie systemu dopłat do zobowiązania hipotecznego. Drugim elementem programu jest Konto mieszkaniowe, gdzie można oszczędzać na zakup pierwszego lokum.
3,40 %. Lokata terminowa 24M. 4,40 %. Lokata terminowa 36M. 4,70 %. Jak widzimy w wariancie na 36 miesięcy, czyli 3 lata, jest to 4,70%, czyli po 3 latach zarobimy na tej lokacie około 1400 zł, a to już jest jakaś suma, którą można odczuć (można na przykład wyjechać na weekend w góry, albo kupić sobie jakiś sprzęt do domu).
Site De Rencontre Dans Le 37. W 2013 r. miesięczne zarobki kasjera bankowego wynosiły średnio 2750 zł brutto. Więcej zarabiał doradca klienta (indywidualnego bądź detalicznego) – przeciętne wynagrodzenie na tym stanowisku wyniosło 3400 zł. Na mniej więcej 4500 zł mógł z kolei liczyć specjalista ds. sprzedaży produktów bankowych, a 200 zł więcej inkasował doradca klienta biznesowego. Analityk bankowy otrzymywał przeciętnie pensję w wysokości 5 tys. zł brutto. Wyższa płaca trafiała do kierownika oddziału – 5500 zł. A ile wyniosły zarobki dyrektora oddziału? W 2013 r. średnio 9 tysięcy miesięcznie brutto, a dokładniej od 6800 do 12765 zł. Skąd takie duże różnice? Wynagrodzenia w banku zależą od wielu czynników, od wielkości firmy i jej kapitału, wysokości premii, ale również od regionu (najwięcej zarabiają pracownicy banków w Warszawie, Wrocławiu i w Katowicach), wykształcenia pracownika oraz stażu pracy. Warto zwrócić uwagę, że powyższe zarobki to wysokości brutto. Ponadto są to średnie zarobki na wymienionych stanowiskach (mediana wynagrodzeń). W rzeczywistości zgodnie ze statystykami aż jedna trzecia wszystkich pracowników banków w 2013 r. zarabiała mniej niż 2,5 tys. miesięcznie (brutto). Na płace powyżej 10 tysięcy mogło liczyć zaledwie 10% osób zatrudnionych. W którym banku możemy liczyć na wyższe zarobki: w prywatnym czy należącym do Skarbu Państwa, a może w spółdzielczym? Oczywiście lepsze płace oferują banki prywatne – są one o ok. 15% wyższe. Mieliście przyjemność pracować w banku? Jeśli tak, to czy byliście zadowoleni ze swoich zarobków?
Spis treści Bank komercyjny a spółdzielczy - najważniejsze informacje Bank komercyjny a spółdzielczy - najważniejsze różnice Bank komercyjny a spółdzielczy - oferta banków Bank komercyjny a spółdzielczy - gdzie otrzymasz korzystniejsze oprocentowanie kredytu? Bank komercyjny a spółdzielczy - co wybrać? Bank komercyjny a spółdzielczy – opinie Bank komercyjny a spółdzielczy - co jeszcze warto wiedzieć? Pod względem zakresu usług bank komercyjny a spółdzielczy niewiele się od siebie różnią. Podstawową różnicą między tymi instytucjami jest zasięg działania – banki komercyjne obsługują klientów z całego kraju, natomiast spółdzielcze działają lokalnie. Sprawdź, co jeszcze różni te instytucje oraz co lepiej wybrać – bank spółdzielczy czy komercyjny. Bank komercyjny a spółdzielczy - najważniejsze informacje Rynek bankowy w Polsce tworzą dwa rodzaje instytucji: banki komercyjne i spółdzielcze. Z usług jednych i drugich możesz zatem skorzystać, jeśli chcesz np. założyć konto bankowe lub zaciągnąć kredyt gotówkowy. Zarówno banki komercyjne, jak i spółdzielcze działają w oparciu o regulacje zawarte w Prawie bankowym, podlegają także tej samej kontroli Komisji Nadzoru Finansowego, a gromadzone przez nich środki od klientów objęte są gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Choć oba rodzaje instytucji są bankami, nie bez przyczyny mają nieco inną nazwę. Dzieli ich bowiem całkiem sporo różnic, dotyczących m. in. formy własności, zasięgu działania, a nawet sposobu obsługi klientów. Warto wiedzieć! Usługi bankowe w Polsce oferują nie tylko banki komercyjne i spółdzielcze, ale także SKOK-i, czyli Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Choć instytucje te także podlegają nadzorowi KNF, nie są bankami i nie muszą przestrzegać przepisów Prawa bankowego. Mają jedynie prawo świadczyć wybrane usługi bankowe. Pomimo podobnej nazwy SKOK-u nie należy zatem mylić z bankiem spółdzielczym. Bank komercyjny – definicja Zgodnie z ogólną definicją bank komercyjny jest przedsiębiorstwem prywatnym, który czerpie dochody z tytułu świadczenia usług bankowych. Funkcjonuje zatem na zasadach rynkowych, a jego działalność nastawiona jest na maksymalizację zysków. Bank spółdzielczy – definicja Chcąc wyjaśnić, co to jest bank spółdzielczy, najprościej powiedzieć, że jest to instytucja świadcząca usługi bankowe, która jednocześnie jest spółdzielnią. Banki spółdzielcze w Polsce nie działają bowiem w formie spółki akcyjnej jak banki komercyjne, lecz są spółdzielniami. Sprawdź: Banki w Polsce - poznaj najpopularniejsze banki komercyjne i państwowe w Polsce Bank komercyjny a spółdzielczy - najważniejsze różnice Forma prawna i forma własności to nie jedyne różnice dzielące bank komercyjny a spółdzielczy. Bank komercyjny a spółdzielczy - zasięg usług Funkcje banku komercyjnego i spółdzielczego są podobne, ponieważ obie instytucje przyjmują depozyty, udzielają kredytów oraz pełnią funkcję płatniczą. To, co dzieli banki spółdzielcze a komercyjne, to sposób świadczenia takich usług oraz zasięg działania. Banki spółdzielcze działają lokalnie i dlatego często w ich nazwach widnieje także nazwa danej miejscowości np. Bank Spółdzielczy w Oleśnicy, Bank Spółdzielczy w Kielcach, czy Bank Spółdzielczy w Skierniewicach. Każdy z nich ma w związku z tym ofertę przygotowaną z myślą o potrzebach swoich udziałowców wywodzących się z danej społeczności, czyli lokalnych przedsiębiorców, rolników, czy rzemieślników. Ponieważ głównym celem banków spółdzielczych jest działanie na rzecz swoich członków, ich klienci mogą liczyć na indywidualne traktowanie, a więc także na elastyczne warunki korzystania z poszczególnych usług. Banki komercyjne działają zupełnie inaczej. Jak sama nazwa wskazuje, świadczą one usługi komercyjne – co to znaczy? Że ich działalność nastawiona jest na zysk, a więc oferowane przez nie usługi z założenia mają przynosić im konkretne korzyści finansowe. Ponieważ swoim zasięgiem obejmują cały kraj, ich cechą charakterystyczną jest ujednolicona oferta skierowana do klienta masowego, w której nie ma miejsca na indywidualne podejście. Bank komercyjny a spółdzielczy - forma prawna Banki komercyjne działają w formie spółek akcyjnych, a więc podlegają nie tylko przepisom Prawa bankowego, ale także Kodeksu spółek handlowych. Z kolei banki spółdzielcze są spółdzielniami, zatem prowadzą działalność w oparciu o nieco inne przepisy: Prawa bankowego, Prawa spółdzielczego oraz Ustawy o funkcjonowaniu banków spółdzielczych, ich zrzeszaniu się i bankach zrzeszających. Bank komercyjny a spółdzielczy - akcjonariusze i kapitał banków Akcjonariuszami większości banków komercyjnych w Polsce są inne instytucje finansowe. Zazwyczaj tylko niewielka ilość akcji jest w posiadaniu akcjonariuszy indywidualnych. Największy wpływ na działalność banku komercyjnego ma akcjonariusz główny posiadający największą liczbę akcji. W przypadku wielu banków komercyjnych w Polsce jest nim bank zagraniczny lub inna zagraniczna instytucja finansowa. Tylko w kilku bankach komercyjnych dominuje polski kapitał – w PKO BP (głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa) oraz Pekao SA (głównym akcjonariuszem jest PZU). Banki spółdzielcze w Polsce mają w 100% polski kapitał. Ich udziałowcami są spółdzielcy, którymi mogą być wyłącznie osoby fizyczne. Co ważne, każdy udziałowiec ma taki sam wpływ na działalność banku bez względu na liczbę posiadanych udziałów. Dowiedz się więcej: Jak wziąć kredyt - jakie warunki należy spełnić, by zdobyć kredyt? Bank komercyjny a spółdzielczy - oferta banków Na pierwszy rzut oka oferty bank spółdzielczy a bank komercyjny niewiele się od siebie różnią. Oba rodzaje instytucji oferują bowiem prowadzenie rachunków, udzielają kredytów gotówkowych i kredytów hipotecznych, a także przyjmują depozyty w postaci lokat bankowych. Bank komercyjny a spółdzielczy - kredyt gotówkowy W ofercie większości banków komercyjnych dla klientów indywidualnych proponowany jest jeden, standardowy kredyt gotówkowy na dowolny cel, który można zaciągnąć bez zabezpieczeń w kwocie do około 200 tys. zł, a jego spłatę rozłożyć na okres do 10 lat. Poszczególne oferty różnią się głównie kosztami zaciągnięcia zobowiązania. W bankach spółdzielczych oferta kredytów gotówkowych jest znacznie szersza. Przykładowo w Grupie BPS dostępne są ich 4 rodzaje: Bezpieczna Gotówka, Kredyt Odnawialny, Kredyt Inwestycja oraz Kredyt Ekologiczny. Każdy z nich różni się wieloma parametrami, dlatego łatwiej dopasować produkt do swoich potrzeb. W większości przypadków jednak kredyty gotówkowe w bankach spółdzielczych są oferowane w niższej kwocie i na krótszy okres niż w bankach komercyjnych oraz z reguły wymagają zabezpieczenia. Bank komercyjny a spółdzielczy - kredyt hipoteczny Oferta kredytów hipotecznych w bankach komercyjnych i spółdzielczych różni się warunkami kredytowania. Ze względu na mniejsze zasoby kapitałowe wiele mniejszych banków spółdzielczych wymaga bowiem od klientów znacznie większego wkładu własnego np. minimum 40%, gdy tymczasem w bankach komercyjnych jest on wymagany na poziomie 20%. Banki spółdzielcze z reguły też oferują krótszy okres kredytowania np. do 15 lat, podczas gdy w bankach komercyjnych spłatę zobowiązania można rozłożyć nawet na 30-35 lat. Bank komercyjny a spółdzielczy - oferta depozytów Banki komercyjne od dłuższego czasu mają bardzo ograniczoną ofertę lokat terminowych, ponieważ ich proponowanie klientom w dobie rekordowo niskich stóp procentowych jest dla nich nieopłacalne. W bankach spółdzielczych lokaty terminowe natomiast są cały czas dostępne i to w wielu opcjach do wyboru pod kątem okresu oszczędzania, waluty, wysokości oprocentowania, sposobu kapitalizacji odsetek itp. Bank komercyjny a spółdzielczy - gdzie otrzymasz korzystniejsze oprocentowanie kredytu? Bankowość komercyjna i spółdzielcza podlega tym samym przepisom, w tym również tym dotyczącym maksymalnej wysokości oprocentowania kredytu. Aktualnie więc w obu rodzajach instytucji nie przekracza ono 7,2%. Dopiero dogłębna analiza wszystkich kosztów zaciągnięcia zobowiązania pokazuje jednak, że tańsze są kredyty w bankach komercyjnych. Banki spółdzielcze zazwyczaj bowiem pobierają albo wysoką prowizję, albo przy jej zerowym poziomie rekompensują sobie ją dodatkowymi opłatami np. opłatą przygotowawczą, czy za ustanowienie zabezpieczenia. Bank komercyjny a spółdzielczy - co wybrać? Na pytanie, co lepiej wybrać – bank spółdzielczy czy komercyjny, odpowiedź nie jest prosta. Wszystko bowiem zależy od indywidualnych wymagań. Zaletą banków komercyjnych jest ich zasięg oraz większa dostępność – ich placówki znajdują się w niemal każdym mieście, a z ich usług można także skorzystać przez telefon lub Internet. Znacznie łatwiej także porównać oferty banków komercyjnych, ponieważ jest ich mniej (około 30 wobec ponad 530 spółdzielczych), a ich reklamy obecne są w niemal wszystkich mediach. Ze względu na skalę działalności i wykorzystywanie nowoczesnych technologii mogą także proponować niższe ceny usług. Chcąc poznać ofertę lokalnego banku spółdzielczego, z reguły należy udać się do placówki. Banki takie rzadko reklamują się w mediach, a jeśli już to najczęściej lokalnie. Wizyta w oddziale jest zwykle niezbędna także przy zakładaniu konta, czy ubieganiu się o kredyt i zazwyczaj wiąże się z większym zakresem formalności niż w banku komercyjnym. W banku spółdzielczym możesz jednak liczyć na indywidualne traktowanie, a więc możliwość dostosowania warunków świadczenia usługi do Twoich potrzeb. Kliknij i sprawdź: Pożyczka w Alior Banku - sprawdź aktualne porównanie ofert Alior Banku Bank komercyjny a spółdzielczy – opinie Choć banki komercyjne i spółdzielcze proponują dokładnie te same usługi i podlegają podobnym regulacjom prawnym oraz nadzorowi KNF, większym zaufaniem cieszą się instytucje komercyjne. Jako duże podmioty mające w całym kraju rozbudowaną sieć placówek i bankomatów zapewniają klientom większy komfort i poczucie bezpieczeństwa. Ze względu na efekt skali i większy kapitał proponują także tańsze i nowocześniejsze usługi. Banki spółdzielcze są atrakcyjniejsze dla wąskiej grupy klientów, którzy szukają korzystnych rozwiązań na poziomie lokalnym np. produktów kredytowych wspierających ich działalność gospodarczą lub rolniczą. Bank komercyjny a spółdzielczy - co jeszcze warto wiedzieć? Jedną z najistotniejszych różnić dzielących bank spółdzielczy a bank komercyjny jest skala działalności, która wynika w dużej mierze z wielkości posiadanego kapitału. Trudno bowiem porównywać zasoby finansowe banku Pekao, czy ING z zasobami banku spółdzielczego z małej miejscowości. Takie lokalne banki spółdzielcze z kapitałem nieprzekraczającym 5 mln euro mają ustawowy obowiązek się zrzeszać. W Polsce działają dwa takie zrzeszenia banków spółdzielczych – Grupa BPS (w jej skład wchodzą 202 banki spółdzielcze) oraz Spółdzielcza Grupa Bankowa SGB (zrzesza 355 podmiotów). Działające w grupie podmioty nie tracą swojej niezależności, jednak mogą liczyć na wsparcie kapitałowe i technologiczne innych członków oraz banków nadzorczych, co pozwala im skuteczniej konkurować z bankami komercyjnymi.
Ile zarabiają pracownicy bankowości? Według raportu Sedlak&Sedlak mediana ich wynagrodzeń wyniosła w 2018 roku 6 000 złotych brutto. Co czwarta osoba otrzymywała poniżej 4 000 zł brutto. 25 proc. najlepiej zarabiających dostawało miesięcznie 9 350 zł brutto i więcej. Najmniej, bo 3000 zł brutto otrzymywali kasjerzy bankowi. Sedlak & Sedlak opublikował raport z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń w 2018 roku dotyczący pracowników bankowości. Najlepiej wynagradzane były osoby z województwa mazowieckiego – tam mediana płac wyniosła 7700 zł brutto, a w samej Warszawie – 8000 zł brutto. Na kolejnych miejscach znalazły się województwa: dolnośląskie ze średnią wypłatą rzędu 6 220 zł brutto i małopolskie ze stawką 6217 zł brutto. Dobre pensje czekały również na zatrudnionych w Katowicach (6800 zł brutto). Najniżej opłacani byli pracownicy województwa podlaskiego i lubelskiego. Jakie stanowiska były najbardziej intratne? Mediana pensji dyrektorów wyniosła 15 900 zł bruto, kierowników średnich zespołów 12 800 zł brutto, a małych zespołów 10000 zł brutto. Najmniej, bo 3558 wyniosła mediana płąc pracowników szeregowych. Młodsi specjaliści nie zarabiali dużo więcej, bo 4210, 25 proc. zarabiało poniżej 3400 zł brutto. Pensja specjalistów wynosiła 5400 zł brutto. Kasjerzy bankowi według raportu Sedlak&Sedlak otrzymywali najmniej, bo średnio 3000 zł brutto, niecałe 4000 zł brutto zarabiali doradcy klientów indywidualnych. Nieco ponad 6000 zł brutto stanowiła mediana wynagrodzenia analityka kredytowego. „Warto zwrócić uwagę, że pensje doradców różnią się w zależności od segmentu klienta. Różnica pomiędzy wynagrodzeniem doradcy klienta zamożnego i doradcy klienta indywidualnego wyniosła 2 800 zł”- podają autorzy badania. Wnioski w artykule pochodzą z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń.
Połowa nowych mieszkań to… inwestycje. Tymczasem NBP liczy, ile dziś realnie zarabia się na wynajmie. Niektórzy będą zaskoczeniPodobno ponad połowa mieszkań na rynku pierwotnym w Polsce jest kupowana w celach inwestycyjnych. Naród zabiera pieniądze z lokat bankowych oprocentowanych na 1% w skali roku i kupuje na potęgę mieszkania, bo wieść niesie, że na ich wynajmie można zarobić krocie. A jak jest naprawdę? NBP to policzył. Warto przeczytaćPatrząc na tempo wzrostu cen nieruchomości można się zastanawiać nad sensownością zakupu mieszkania na wynajem. Przy cenach sięgających zł na metr kwadratowy w dobrej lokalizacji oraz przy rosnących kosztach remontu i przystosowania mieszkania do wynajmu – interes zaczyna być również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]A jednak ludzi, którzy traktują zakup nieruchomości na wynajem jako sposób na pewny zarobek rzędu 7-8% w skali roku, nie brakuje. Owszem, w niektórych lokalizacjach taka stopa zwrotu jest możliwa, ale na pewno nie zawsze i nie wszędzie. Zobaczcie co odpowiedzili moi czytelnicy, gdy na Facebooku zadałem im pytania: czy woleliby wynająć od kogoś mieszkanie czy kupić na własność oraz czy mając zł byliby gotowi włożyć wszystkie te pieniądze w zakup mieszkania w celach inwestycyjnych – na wynajem:Czytaj też: Najem mieszkań zwariował. 2500 zł za klitkę w Warszawie. W Berlinie zamrożą ceny. A u nas?Ile naprawdę można zarobić na wynajmie?Jeśli kupię 60-metrowe mieszkania za zł, dodam do tego zł kosztów remontu, to muszę się mocno spocić, żeby zarobić na tym więcej, niż na obligacjach skarbowych. Nie wierzycie?No to liczymy: zł ulokowane w obligacjach skarbowych 10-letnich, oprocentowanych według stawki inflacja plus 1,5%, da mi jakieś zł (łączne oprocentowanie 4,5%, inflacja 3%), a po potrąceniu podatku Belki – też: Obligacje, czyli bezpieczna alternatywa dla bankowego depozytu. Można wycisnąć prawie 5% w skali roku!Wynajmując to mieszkanie przy „bezpiecznej” stawce 50 zł za metr ( zł miesięcznie) mam co prawda zł rocznego „utargu”, ale muszę odprowadzić 8,5% podatku oraz założyć, że przeciętnie jeden miesiąc w roku będzie „pusty”. Zostaje jakieś jednak z jakichś przyczyn nie znajdę chętnego na wynajem mieszkania przy stawce 50 zł za metr i będę ją musiał obniżyć do 45 zł, to jestem „w plecy” o jakieś zł w skali roku i zostaje mi na rękę już raptem tylko zł. A gdzie koszty marketingu, ogłoszeń, amortyzacji, odświeżania mieszkania, by łatwiej można było je wynająć? A gdzie koszt czasu poświęconego na zarządzanie całym interesem?Można też dość łatwo wyobrazić sobie wzrost inflacji, a więc i oprocentowania obligacji, który niekoniecznie musi się „widzieć” ze wzrostem cen czynszów liczy ROE, czyli jak pracuje kapitał w nieruchomościJuż na poziomie takiego prostego wyliczenia widać, że to nie jest tak, iż inwestycja w nieruchomości daje niebotyczne, kilkakrotnie wyższe zyski, niż inne bezpieczne formy oszczędzania. No dobra, dziś daje, ale tak nie było i nie będzie zawsze. Zerknijcie na ten wykres poniżej, pokazujący o ile realnie więcej zarabia się na wynajmie nieruchomości, niż na bezpiecznych lokatach linia na wykresie po prawej to nadwyżka dochodu z najmu nad rentownością bankowego depozytu. Aktualnie aż 5% (punktów procentowych), a w latach 2010-2014 r. było to 0-2%. Jasnoniebieski kolor do z kolei nadwyżka zysku z wynajmu w relacji do zysku z obligacji skarbowych. Teraz jest to 3% (punkty procentowe), ale gdy hossy na rynku nieruchomości nie było – ra różnica w zasadzie była zerowa. A przewaga obligacji nad mieszkaniem jest taka, że te pierwsze można w każdej chwili sprzedać po przewidywalnej też: Koniec eldorado na rynku najmu mieszkań? Niektóre cyferki niepokojąW opublikowanym niedawno raporcie NBP o rynku nieruchomości jest tabelka pokazująca rentowność najmu mieszkania – stopę zwrotu na kapitale własnym (tzw. ROE). Zobaczcie, pierwszej „merytorycznej” kolumnie jest czynsz najmu, w drugiej cena za metr kupionego na wynajem mieszkania (plus 800 zł na każdy metr dodane jako koszt wykończenia), a w trzeciej tzw. stopa kapitalizacji, czyli dochód z najmu przy założeniu 95% kolejnej kolumnie macie dochód z kapitału (ROE) po odciągnięciu podatku od dochodów z najmu (8,5%) oraz 1,5% amortyzacji budynku rocznie (dwa duże remonty kapitalne na 100 lat). Jak widać, przy zakupie mieszkania za gotówkę mamy jakieś 4,1% zwrotu z kapitału ROE (w 2013 r. było 3,8%). Dalej są wskaźniki ROE dla sytuacji, w której mieszkanie kupiliśmy na kredyt odejmujemy od rentowności płacone raty odsetkowe. Przy sfinansowaniu kredytem połowy inwestycji ROE z wynajmu spada do 3,4%, a przy kredycie na 80% wartości nieruchomości – już niemal do ostatniej kolumnie macie ROE z inwestowania pieniędzy w najzwyklejsze 10-letnie obligacje skarbowe. Jak widzicie, dziś jest to jakieś 3,1%, ale w 2013 r. było aż 4,4%. Dochód z wynajmu mieszkania jest dziś wyższy od dochodu z inwestowania w obligacje, ale nie jest to różnica miażdżąca i w dodatku tabelka zahacza o czasy nie tak dawne, gdy sytuacja była odwrotna. Na pewno zaś dochód z wynajmu nie jest dziś na tyle duży, by opłacało się finansować kredytem mieszkanie, które chcielibyśmy komuś na koniec dwie tabelki, które prezentują obecną sytuację na rynku najmu oraz zakupu mieszkań na kredyt. W pierwszej tabelce macie rentowność najmu……a w drugiej wyliczenie co się bardziej opłaci – wynajęcie mieszkania czy jego zakup na kredyt?zdjęcie tytułowe: life-of-pix/
Ujawniamy co mają najważniejsi urzędnicy w powiecie. Przeanalizowaliśmy ich oświadczenia majątkowe. Jacek Bartkowiak (58 l.), starosta słupecki zgromadził zł oszczędności. Wspólnie z żoną posiada dom o powierzchni 230 m2 – wartość: 650 tys. zł oraz działkę o wartości 250 tys. zł. W ubiegłym roku wykazał dochód ze stosunku pracy w kwocie zł. Zarobił także 600 zł za wykonanie usługi na umowę zlecenie oraz 375 zł tytułem praw autorskich. Starosta nie wykazał żadnych zobowiązań finansowych. Czesław Dykszak (74 l.), radny, wicestarosta słupecki wykazał 62 tys. zł oszczędności. Posiada dom o powierzchni 127 m2 – wartość: 350 tys. zł oraz działkę 0,1 ha – wartość: 5 tys. zł oraz jeden udział w wysokości 400 zł w Banku Spółdzielczym w Witkowie. W ubiegłym roku odebrał zł brutto pensji wicestarosty, zł emerytury oraz 188 zł diety radnego. Jest współwłaścicielem dwóch aut toyota corolla z 2007 r. i 2016 r. Aleksandra Kazuś-Wróblewska (38 l.), radna, członek zarządu powiatu słupeckiego, dyrektor Łańcucha Dostaw i Działu Personalnego w Hellermann Tyton Sp. z Posiada zł i 773 dolarów oszczędności. Jest współwłaścicielką domu o powierzchni 330 m2 – wartość: 600 tys. zł oraz gospodarstwa rolnego o powierzchni ok. 5 ha – wartość: 220 tys. zł. Z tytułu prowadzonego gospodarstwa wykazała ponad 20 tys. zł dochodu. Ponadto z tytułu zatrudnienia zł i zł diety radnej. Jeździ samochodem osobowym BMW X5 z 2014 r. Spłaca razem z rodzicami kredyt hipoteczny zaciągnięty na przebudowę budynku mieszkaniowego – do spłaty pozostało: zł. Andrzej Bernat (59 l.), radny, członek zarządu powiatu słupeckiego, dyrektor Szkoły Podstawowej w Zagórowie na rachunku bankowym zgromadził 6 tys. zł. Jest współwłaścicielem domu o powierzchni 120 m2 – wartość: 200 tys. zł i dwóch gruntów o łącznej wartości 340 tys. zł. W 2019 r. odebrał zł pensji dyrektorskiej, zł diety radnego oraz 350 zł jako członek komisji wyborczej. Posiada dwa samochody – Suzuki Swift z 2009 r. i Volkswagen Passat z 2003 r. Spłaca kredyt na kwotę 37 tys. zł. Mariola Landowska (57 l.), sekretarz powiatu słupeckiego, nie posiada oszczędności. Jest współwłaścicielką domu o powierzchni 164 m2 – wartość: 360 tys. zł, działki zabudowanej budynkiem mieszkalnym o powierzchni 1314 m2 – wartość: 100 tys. zł oraz dwóch samochodów osobowych – Lancia Musa z 2008 r. i Lancia Delta z 2010 r. W ubiegłym roku odebrała zł jako sekretarz powiatu słupeckiego oraz jako sekretarz gminy Czerwonak. Spłaca kredyt hipoteczny w kwocie franków szwajcarskich zaciągnięty na budowę domu jednorodzinnego. Józef Wziętek (61 l.), skarbnik powiatu słupeckiego także nie wykazał żadnych oszczędności. Jest współwłaścicielem domu o powierzchni 196 m2 – wartość: zł oraz gospodarstwa ogólno-rolnego o powierzchni 9,49 ha – wartość: 749 tys. zł, z którego wykazał 7,8 tys. zł dochodu za ubiegły rok. W 2019 r. zarobił zł jako skarbnik powiatu słupeckiego. Spłaca kredyt odnawialny w Banku Spółdzielczym w Słupcy na kwotę zł. Rafał Spachacz (40 l.), pełniący obowiązki dyrektora słupeckiego szpitala zgromadził 23 tys. zł oszczędności. Posiada działkę budowlaną o powierzchni 846 m2 – wartość: 90 tys. zł. Z tytułu zatrudnienia na stanowisku dyrektora SPZOZ w ubiegłym roku zarobił zł. Mirosław Chudziński (50 l.), dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Słupcy ma zł oszczędności. Jest współwłaścicielem domu 109 m2 o wartości 300 tys. zł i właścicielem mieszkania 47 m2 o wartości 180 tys. zł. W 2019 r. odebrał zł pensji dyrektorskiej oraz 807 zł dopłaty do wypłaconego odszkodowania. Jeździ samochodem Mercedes C-klasa z 2015 r. Spłaca kredyt mieszkaniowy na kwotę zł.
ile zarabia się w banku spółdzielczym